Opowieść o Pechowym Tomaszu (z morałem).
Pewnego razu w niewielkiej mieścinie na Podlasiu mieszkał sobie mały chłopczyk imieniem Tomasz. Tomasz był niezwykle grzecznym i uczynnym chłopcem, dobrze się uczył i był dumą dla swojej rodziny.
Nie miał co prawda kolegów, ale miał w swoim serduszku głęboką nadzieję, że jego dobroć zostanie kiedyś wynagrodzona i spotka prawdziwych przyjaciół.
Pewnej śnieżnej zimy, tuż przed wigilią mama Tomasza wysłała go do sklepu, żeby kupił karpia i składniki na makowiec. Chłopak bez słowa protestu wziął od matki pieniądze i wyruszył do oddalonego o zaledwie 100 metrów sklepu spożywczego.
Niestety na jego nieszczęście zauważył go Krystian, bardzo zły i niegrzeczny chłopczyk, który mieszkał w tym samym co Tomasz bloku. Był pijany i najwyraźniej bardzo czymś zdenerwowany.
- Ej gnojku! Noga! - Zawołał za Tomaszem Krystian. Tomasz wiedział, że jeśli nie podejdzie do sąsiada, może być w niezłych tarapatach. Tym bardziej, że ulica była kompletnie pusta a było już po godzinie 17 wiec dawno zapadł zmrok. Niepewnym krokiem, z łomoczącym sercem Tomasz podszedł do Krystiana.
- O co chodzi Krystian? - Zapytał niepewnie.
- Wyskakuj z kasy! - odpowiedział tamten tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- Ale mama wysłała mnie do sklepu po karpia i mak... - wydukał chłopak drżącym głosem.
- A wykurwić ci w ryj? - Usłyszał natychmiast.
- Ale... - Zaczął niepwenie, nie wiedząc, że nie odpowiada się na pytania retoryczne. Najpierw oberwał pięścią. Zdezorientowany przewrócił się na ziemię. Nie zdążył się jeszcze podnieść kiedy poczuł pierwsze kopnięcie. Po nim serię nastę
Wigilia w rodzinie Tomasza była koszmarem. Ojciec nie wytrzymał psychicznie, opił się i powiesił w szafie. Matka Tomasza przeżyła totalne załamanie nerwowe i resztę życia spędziła w zamkniętym zakładzie dla psychicznie chorych.
Co do Krystiana. Tego roku jego święta były wyjątkowe. Jego rodzice (bardzo zamożni ludzie) kupili jemu i jego bratu po nowym komputerze i zestawie modnych ubrań. Wszyscy wspaniale się bawili i ś
Krystian wyrósł na znanego i dobrze zarabiającego prawnika. Miał kochającą żonę i przepiękną córeczkę. Przeżył swoje życie w dostatku i szczęściu. Umarł w gronie najbliższych z uśmiechem na ustach.
KONIEC
A teraz pytanie drodzy czytelnicy:
Jaki jest morał z powyższej opowieści?
P.S.
Sorry za wszelkie błędy ortograficzne i stylistyczne, które pojawiły się w tym journalu. Jeśli coś dostrzeżecie raportujcie bez wahania.
Wesołego przesilenia!







23
--
\\ \\\ -----
"You must have chaos within you to give birth to a dancing star.
F. Nietzsche
--
"I have nothing to hide. Except my secrets." -NB
much for the Faving..!!
Nafi Hakki
--
The vengeance of heaven is slow but sure!
--
The vengeance of heaven is slow but sure!
--
Mirdautas vras !
--
Mirdautas vras !
--
The vengeance of heaven is slow but sure!
--
Previous Page123Next Page